wafelek@kw.katowice.pl
babskie wspinanie: teksty strona główna
Ja, Wafelek
Bożena Ludwig  "Arek"
Bożena Ludwig  "Orla Perć"
Bożena Ludwig  "Burza"
Maciej Tertelis  "Epizod"
Bożena Ludwig  "Piątka z plusem"
Paweł "Hornet" Moll  "Jak to w dziurze bywa ładnie"




galeria

teksty

skały

góry

linki

o autorce
Arek

Zabolało. Mimo, że nawet go dobrze nie znałam. Może jeszcze jestem za młoda, żeby być przyzwyczajoną do czyjejś nagłej śmierci. A może zabolało dlatego, że był jedną z kilku osób, które wyjątkowo ceniłam. I darzyłam dużą sympatią i szacunkiem. Nie, nie tylko dlatego, że był "bardzo dobrym alpinistą, specjalistą od wspinaczki zimowej, zdobywcą niejednej wielkiej alpejskiej drogi..."
Poznałam go na kursie. Już wtedy było coś nie tak. Jego tamtejsi kursanci (podziwiający go, pełni zapału i o wysokich umiejętnościach) to byli jego ostatni kursanci, po tamtym, wrześniowym (1999) turnusie został zawieszony. Nie dawał sobie rady z powodu choroby. Wtedy tajemniczej choroby.
Potem spotkałam go podczas wypadku na Mnichu - Arek miał wtedy dyżur. Aż nie mogłam uwierzyć, że to jeden i ten sam człowiek - zupełnie się zmienił od czasu kursu, wrócił do życia. Ucieszyłam się. Przecież trudno się nie cieszyć, kiedy się zobaczy wreszcie jakąś znajomą gębę wśród 20-paru osób, jeszcze w takiej, dość dramatycznej, sytuacji...
O dziwo, pamiętał mnie.
Bardzo byłam mu wdzięczna za to wszystko, co zrobił, a czego przecież nie musiał, co nie należy do obowiązków ratownika - takie bzdury, jak herbata, rozmowa, żarty, ciepłe i suche miejsce do spania... Przecież mogłam pójść na tabor, w końcu nic mi nie było.
No i szczerze się wtedy cieszyłam, że wrócił do formy. Bardzo go polubiłam.
Myślałam, że jeszcze nie raz się spotkamy.
Przedwczoraj rozmawiałam z kolegą, żeby jechać do Moka, kiedy Arek będzie miał dyżur. Chcieliśmy iść na wariant R - od dawna chciałam to zrobić zimą, wiem, że to nie łatwe, ale... przynajmniej znam drogę. Trochę dla żartu, trochę może w tym miało być prowokacji - w każdym bądź razie stwierdziliśmy, że fajnie by było, gdyby wtedy w toprówce był znów Arek.
I że fajnie będzie po załojeniu wstąpić, pogadać. Może będzie miał jeszcze swoją egipską herbatę

Ale teraz...
Teraz chyba pozostaje mi mieć nadzieję, że może TAM też jest jakiś Mnich i toprówka w schronisku...?

29 styczeń 2001


[strona główna] [galeria] [teksty] [skały] [góry] [linki] [o autorce]

(c) 2000 Wafelek