 |
Zwykłe, szare, środowe popołudnie. Czerwiec. Katowice. Ul. Chopina 3. Wchodzę po schodach na piętro starej kamienicy. Miejsce, które tyle razy mijałam, idąc codziennie do szkoły. Jestem sama - i co tu dużo mówić - mam pietra.
Otwieram drzwi. Ciasne pomieszczenie. Tłum ludzi. Kilka osób na mnie patrzy, a ja się zaczynam zastanawiać, co ze sobą zrobić, kogo się zapytać o to, po co tu przyszłam. Jak krótko i zwięźle powiedzieć, że chodzę turystycznie po Tatrach, także poza szlakami, i że zaczęłam mieć dość ciągłego "filancowego" stresu, i chciałam mieć jakiś pretekst, no i wymyśliłam, że najłatwiej to mi będzie zrobić kartę taternika, no ale żeby móc zrobić kartę taternika muszę zrobić kurs skałkowy, ale nie wiem gdzie, a tu jest klub wysokogorski, dlatego chciałam się zapytać, czy nie wiedzą właśnie, gdzie bym mogła...
- Ty pewnie jesteś na kurs skałkowy? - patrzę na starszego pana z siwą brodą, który zadał ni stąd ni zowąd to - jakże banalne - pytanie, zła i zdeprymowana, bo juz prawie udało mi się ułożyć takie ładne przemówienie...
- No ta... - nie zdążyłam odpowiedzieć, dziwny pan z siwą brodą od razu mi przerywa...
- To wchodź tam - pokazuje na drzwi - wykład już trwa.
- Ale... - próbuję jeszcze nieśmiało oponować.
- Nie ma czasu, później się dowiesz co i jak...
I co tu dużo mówić - tak to wszystko się zaczęło...
Bożena Ludwig, e-mail: wafelek@kw.katowice.pl
opowiadania ciąg dalszy
wspinaczkowe CV
wykaz przejść
|
 |

 |












 |